Spotkanie z Uri Orlevem, pisarzem i tłumaczem

W środę 15 maja 2013 wybrani uczniowie kl. 4eme et 3eme zwiedzali nowo otwarte Muzeum Historii Żydów Polskich. Mieli okazję nie tylko poznać to piękne Muzeum, wybudowane w sercu warszawskiego getta, ale również spotkać się z Uri Orlevem (Jurkiem Orłowskim) – izraelskim pisarzem o polskich korzeniach, tłumaczem literatury polskiej na hebrajski, Ocalonym z Holocaustu.

Uri Orlev ( ur. 1931) spędził kilka lat swego dzieciństwa w warszawskim getcie. Mimo trudnych doświadczeń wojennych , naznaczonych tragicznym rozstaniem z bliskim, pobytem w obozie Bergen-Belsen, pisarz nie stracił optymizmu. Świadczą o tym jego książki dla dorosłych i dla dzieci, jak np. czytana w 4eme Wyspa na ulicy Ptasiej. W czasie spotkania mieliśmy możliwość wysłuchania jego wspomnień, stawiania pytań i rozmowy z tym niezwykle interesującym człowiekiem. Uri Orlev dzielił się swymi doświadczeniami, abyśmy lepiej zrozumieli ciemniejszą stronę historii XX w.

Po spotkaniu odbyliśmy spacer śladami getta, próbując odkryć jego topografię i umiejscowić zdarzenia opisane w książce Uri Orleva.

Strona internetowa nowego Muzeum Historii Żydów Polskich

To spotkanie wydało mi się inne niż pozostałe, bo poprzedzone świetnie napisanymi wspomnieniami , zapisanymi w malutkiej, chudziutkiej książeczce. Było to dla mnie coś nowego, słuchaliśmy ich w skupieniu. Niezapomniane wrażenie wywarły na mnie jego wiersze pisane w wieku 13 lat w trakcie pobytu w obozie . Były zarazem wzruszające i śmieszne, zwłaszcza na ironiczne opisy lokatorów z pryczy cała sala reagowała śmiechem. (Agata)

Jednym z najbardziej interesujących mnie tematów był jego pobyt w obozie i niezwykłe silna potrzeba pisania w tamtym momencie. Ponieważ nie miał już papieru, wiersze zapisywał na deskach wyciąganych po cichu z pryczy sąsiadów, zwłaszcza rabina, którego nie lubił. Byłam pod wrażeniem, że ktoś miał taką pasje twórczą i , choć nie miał warunków ,zawsze znalazł rozwiązanie ,aby ją realizować. (Nikoletta)

Pan Orlev był bardzo sympatyczny, zabawnie odpowiadał na pytania i umiał utrzymać pozytywną atmosferę. Wszyscy się śmieli, kiedy pomylił się w ilości swoich dzieci i wnuków. To co najbardziej zapadło mi w pamięci – to jego wiersze z obozu. (Marika)

Pan Orlev najwięcej opowiadał o swoim dzieciństwie w getcie, ale cały czas podkreślał, że to były jego najlepsze czasy, bo nie chodził do szkoły, miał apetyt, cały czas spędzał z mamą. Często wspominał o zabawach i kłótniach z bratem, ciągnących się do dziś. Widać, że łączy go z nim potężna więź i myślę, że to piękne. (Patrycja)

Uri Orlev mówił po polsku i po hebrajsku, czasem zastanawiał się, szukał słów. Z siwymi włosami i wąsami wydawał się zmęczony i słaby, ale jego opowiadanie o przeszłości sprawiło na mnie wrażenie, że on wciąż jest tamtym, żywym, niesfornym nastolatkiem. (Anais)

W odpowiedział chciał nam przekazać swoje emocje z dawnych lat. Czuło się , kiedy się bał, że ktoś ich znajdzie w kryjówce. Było to dla mnie wzruszające. Po spotkaniu mam ochotę wrócić jeszcze raz do książki. (Inès)

Szczególnie zapamiętałem, jak w Izraelu nadali mu nowe nazwisko, jak go zmienili z Jurka Orłowskiego na URI Orleva oraz o jego spotkaniu i pogodzeniu po śmierci ojca. (Michał)

Spotkanie to bardzo mi się podobało, bo było prowadzone w żywy i interesujący sposób. Szczególnie została mi w pamięci wypowiedź pisarza dotycząca teraźniejszych relacji z Niemcami. Obiecał kiedyś towarzyszowi, że zemści się za to wszystko , co oni zrobili. Bił się z myślami, czy rzucić na nich bombę atomową , która trzymał pod łóżkiem. Kiedy po latach na spotkaniu w Niemczech dziewczynka pytał go, dlaczego wtedy nie rzucił tej bomby, on odpowiedział , że nie czuje złości do Niemców i wie, że jest tam wiele niewinnych dzieci, jak on kiedyś. To zdanie wywarło na mnie duże wrażenie i dało wiele do myślenia. Zaskoczyła mnie również jego dojrzałość, którą widziałam w wierszach z obozu. Całe to spotkanie wiele mnie nauczyło ! (Karolina)

Bardzo podobają mi się jego ksiązki, bo opowiadają o wojnie z perspektywy dziecka i nam łatwo jest postawić się na miejscu bohatera. Na spotkaniu okazało się, że już od dziecka miał duże poczucie humoru, co widać było w jego wierszach. I zostało mu to do dziś. (Lila)

Zdziwiłem się , kiedy mówił Pan , że w getcie było lepiej. Samo słowo getto ma dla mnie złe skojarzenia, ale Pan potrafił swą wypowiedź uargumentować prosto i krótko z punktu widzenia dziecka. Zaskakujące, choć dziś normalne, były dla mnie zabawy w wojnę z bratem . Pomyślałem sobie , że nasze dziecięce gry, prowadzone w getcie w czasie wojny, zmieniają zupełnie swój sens. (Leonard)

Polubiłem Pańską wypowiedź, gdy mówił pan o „bombie atomowej„. Smutne rzeczy opowiadał Pan z uśmiechem. Podobały mi się Pańskie wiersze, dowcipne i przejmujące. Świetnie mówił Pan po hebrajsku. Czekam na II część książki o spotkaniu ze Stasią. Bardzo dziękuję za to spotkanie. (Joseph)

Dużo się dowiedziałem z tego spotkania o doświadczeniu dziecka w gettcie. Podobało mi się , że nawet jak Pan jest starszą osobą , to umie Pan ciągle rozśmieszyć ludzi. (Michel)

Umie Pan opowiadać o getcie z lekkością i naiwnością, to niesamowite. Historia o ojcu wzruszyła mnie i zastanowiła. (Emilie)

Dziękujemy bardzo za to interesujące i niezwykłe spotkanie. Podobało mi się Pana poczucie humoru , wypowiedź o zabawach i kłótniach z bratem, a także ta , kiedy się Pan pomylił i powiedział , że ma piątkę dzieci , a żona poprawiła, że – czworo. Podobały mi się wiersze pisane przez małego Uri – szczere i realistyczne. Dziękujemy! (Zosia, Anastassya, Avelina, Wiktoria, Klara, Ola, Sylvie, Konstancja, Wiktoria, Mikołaj)