Podróż do Majdanka

W piątek 16 X 2015 uczniowie klas maturalnych, w ramach przygotowań tematu maturalnego „Formy i miejsca władzy”, zwiedzali obóz koncentracyjny w Majdanku koło Lublina. Uczniom towarzyszył Dyrektor LFV Daniel Raynal, dokumentalistka Anne Malik oraz ich nauczyciele polskiego – Barbara i Andrzej Subko.

Voyage à Majdanek – photographie : Andrzej Subko

Pierwsza rzecz, która uderza cię w Majdanku, to wiatr. Uderza silnie w twarz. Potem ogłusza cię cisza. Głęboka, ciężka cisza nieprzerwana od 1944 roku. Żaden dźwięk oprócz dźwięku wyjącego wiatru. Wichury, które wieją w Majdanku, uderzają ciężko w twarz wraz z historią tego miejsca. Niosą smród 80.000 par butów, porzuconych w baraku. Niosą popioły tysięcy osób, które zostały spalone w krematorium. Wyją z 80.000 tysiącami żyć, które zakończyły się tutaj, na zimnych polach Polski. Następnie widać kolory. Zieleń trawy, ciemny brąz starych, gnijących baraków. Szary popiół pod kopułą, białe kości i czarne jak piekło krematorium. A na koniec poraża rozmiar obozu zbudowanego, aby pomieścić 50.000 ludzi, ale w planach miał być jeszcze trzy razy większy. Takie są uczucia, które zamieszkują mój Majdanek. (Antoni Viatteau)

Kiedy wracam myślami do tego wyjazdu, pierwszy obraz jaki mi się ukazuje to łaźnia, która służyła jako komora gazowa. Z początku jest ona pusta w moich wspomnieniach, ponieważ weszłam do niej jako jedna z pierwszych osób. To dało mi kilka sekund, żeby wyobrazić sobie nagie kobiety czekające na śmierć. Między nimi jest młoda Halina Birenbaum, która chodzi po łaźni i powtarza pod nosem: „Nie ma mamy… nie ma mamy…”. Odwracając głowę, zobaczyłam oczyma wyobraźni za zakratowanym oknem dwóch oficerów niemieckich patrzących na powolną śmierć tych ludzi.Po chwili do łaźni weszła moja klasa. Teraz oficerowie obserwują nas, marznącą młodzież w kurtkach. I te nasze puste oczy, które nie zdają sobie sprawy z tego, co się tam wydarzyło. (Anaïs Bondu)

Przeszłam przez drzwi. Od razu jasność panująca na zewnątrz przemieniła się w niepokojącą ciemność. Przechodząc przez próg do tej ciemności, poczułam jednocześnie mocny i nieprzyjemny zapach wydobywającym się z tysięcy par butów. Znajdywał się wszędzie, ciążył w powietrzu i odrywał człowieka od prawie sakralnego skupienia, w którym się znajdował, idąc w ciszy i chłodzie. To uczucie pozwalało wrócić na ziemię, do tych ludzi co tu zginęli. To nie były już tysiące osób, to była każda pojedyncza osoba, która tu zginęła. Każda z tych par butów należała do kogoś, każdy but był tu historią. Było ich tyle… Już rozumiem, czemu to miejsce było tak inne. W powietrzu ciążyły ludzkie cierpienia… (Caroline Boule)

Najbardziej zapadło mi w pamięci zdjęcie stosu popiołów ludzkich, które zastali Rosjanie po wyzwoleniu Majdanka w lipcu 1944. Uświadomiłem sobie, że niemieccy pracownicy do końca istnienia obozu bili, zabijali i spalali Żydów, Polaków i innych jeńców z 30 krajów. Jedynym ich celem było maltretowanie i eliminowanie tych, których uważali za niegodnych istnienia, mimo że dla nich lepsze by było uciekanie przed armią rosyjska. (Michał Kornacki)

Na pierwszy rzut oka widzimy, że obóz został skonstruowany z matematyczną precyzją. Wszystkie budynki są symetryczne, jak gdyby ułożone “pod linijkę”. Baraki, poprzez ich ciemny kolor, oddzielały się wyraziście od trawy oraz od jasnego nieba. Symetria oraz kontrast barw tych różnych przestrzeni podkreślał jeszcze bardziej tragizm i poczucie pustki w tym obozie. (Anastassya Angelova)